O wielopłaszczyznowym kryzysie we współczesnym sporcie pisano już wiele razy. Przy okazji wydarzeń na Ukrainie i zakończeniu olimpiady w Soczi, na pierwszy plan wysuwa się sprawa uwikłania sportu i polityki. Nie pierwszy raz niestety w ostatnich latach. Przypomnijmy, że przed igrzyskami w Pekinie w 2008 r. sztafecie z ogniem olimpijskim we wszystkich miastach towarzyszyły protesty przeciwników chińskiej polityki zwłaszcza wobec Tybetu i Darfuru, ale także przeciwko wewnętrznemu terrorowi chińskiej dyktatury komunistycznej, która bezpośrednio dotyka dziesiątki tysięcy osób. Powszechna wiedza o strategii politycznej Chin, nie przeszkadzała niestety międzynarodowym władzom Komitetu Olimpijskiego w ogłoszeniu decyzji o przyznaniu letnich igrzysk w 2008 r. właśnie Pekinowi. I świat w imię politycznej poprawności bawił się w cieniu tragedii prześladowanych przez reżim ludzi.
Zimny prysznic po szczytowaniu
1 dzień temu