O przyjaźni kibiców Lechii ze Śląskiem wie cała kibicowska Polska. Najstarsza zgoda w kraju miała się niemal zawsze dobrze, po mimo odmiennych niekiedy sympatii do innych ekip piłkarskich fanów. Przyjaźń cementowały nie tylko osobiste relacje poszczególnych kibiców, ale środowiskowe poglądy – tożsame na wiele spraw, a zwłaszcza na to co się dzieje lub nie dzieje w polityce. Tak było dawniej, kiedy wrocławianie pokonywali sporą odległość żeby pojawiać się na manifestacjach pod kościołem św. Brygidy, czy wesprzeć strajki w Stoczni Gdańskiej w sierpniu 1988 r., a gdańszczanie odwrotnie - pojawiali się na manifestacjach we Wrocławiu i kursowali między tymi dwoma bastionami antykomunistycznego oporu z plecakami wypełnionymi bibułą. Tak jest i dzisiaj, kiedy nawzajem wspieramy się w patriotycznych inicjatywach, odwiedzamy się na różnych uroczystościach w swoich miastach i wspólnie spotykamy się na imprezach wyjazdowych. Co najważniejsze zawsze mieliśmy takie same poglądy. Nie musieliśmy ich zmieniać w przeciwieństwie do wielu innych ekip, które na szczęście się nawróciły. Na stadionie w Gdańsku i Wrocławiu zawsze królowała antykomuna i miłość do ojczyzny. W sercach i na sztandarach: „Dla kibiców Śląska najważniejsza jest Polska” i „Lechia to znaczy Polska”.
Zimny prysznic po szczytowaniu
16 godzin temu